Popularne posty

Teraz czytam

Teraz czytam

Wkrótce!

Wkrótce!

Oceny

10/10 - Arcydzieło
9/10 - Rewelacja
8/10 - Bardzo dobra
7/10 - Dobra
6/10 - Niezła
5/10 - Średnia
4/10 - Ujdzie
3/10 - Słaba
2/10 - Bardzo słaba
1/10 - Nieporozumienie

Liczba odwiedzin

Obsługiwane przez usługę Blogger.

Obserwatorzy

czwartek, 16 marca 2017
Autor: Graham Masterton
Tytuł: Krzywa Sweetmana
Wydawnictwo: Replika
Liczba stron: 400


















Thrillery pisane przez Mastertona często nawiązują do spisków politycznych, apokaliptycznych zaraz dziesiątkujących populację ludzi na świecie. W tym przypadku fabuła jest trochę bardziej "kameralna", ale również szokująca. Wszystko zaczyna się w miarę spokojnie - nieznany snajper zabija ludzi podróżujących autostradami w Los Angeles. Policja jest zdania, że ofiary nie są ze sobą powiązane i wybierane są przypadkowo. Kiedy ojciec Johna Cullena, który jest przeciętnym Amerykaninem, zajmujący się wyprowadzaniem psów na spacer bogatych starych panien, ginie zastrzelony przez nieznanego sprawcę, John będzie starał dociec, czy jego śmierć była dziełem przypadku czy też częścią tajemniczego spisku. Jego prywatne śledztwo przynosi zaskakujące wnioski - wszystkie ofiary zostały wyznaczone na liście profesora Aarona Sweetmana. Teraz John będzie się musiał dowiedzieć co to za lista i po co została stworzona.

W książce poznajemy bliżej postacie poboczne w miarę działań Johna. Spojrzymy na świat oczami wynajętych seryjnych morderców, gwiazd Hollywood, polityków. Carl X. Chapman, senator z ambicjami objęcia prezydentury i zamieszkania w Białym Domu jest jednym z nich. Z teorią wysnutą przez Profesora, po dokładnej analizie czynników związanych z daną osoba takich jak upodobania, ulubione książki, potrawy, można przewidzieć, jak w danej sytuacji ktoś się zachowa - i to właśnie jest katalizatorem zdarzeń w książce Mastertona, które zbierają swoje krwawe żniwo.

Tym razem plejada bohaterów stworzona przez Brytyjczyka jest nijaka. W postać Johna Cullena jest się ciężko wczuć, zwłaszcza, że jego postępowanie jest wprost niewiarygodne. Nie tylko on, ale to chyba urok lat 70-tych. Sam pomysł na książkę był bardzo dobry, zabrakło tylko wiarygodności wydarzeń. Zakończenie również mogłoby być bardziej wyrazistsze. Warto jednak mimo to przeczytać tę książkę, ponieważ jest to dobry materiał na doskonałą powieść, gdyby tylko Masterton dopracował bardziej niektóre szczegóły.


Ocena: 7/10 

1 komentarze:

Upadły czy Anioł pisze...

U mnie też na blogu gości Masterton. Nie wiem czy się skusze, bo wątki polityczne mi nie leżą.W sumie watki z morderstwami w tle też :( Choć lubię Mastertona to może kiedyś się przełamie - nie pierwszy zresztą raz :)