Popularne posty

PATRONAT

PATRONAT
PO ZŁEJ STRONIE LUSTRA

Teraz czytam

Teraz czytam

Wkrótce!

Wkrótce!

Oceny

10/10 - Arcydzieło
9/10 - Rewelacja
8/10 - Bardzo dobra
7/10 - Dobra
6/10 - Niezła
5/10 - Średnia
4/10 - Ujdzie
3/10 - Słaba
2/10 - Bardzo słaba
1/10 - Nieporozumienie

Liczba odwiedzin

Obsługiwane przez usługę Blogger.

Obserwatorzy

wtorek, 13 grudnia 2016
Autor: Przemysław Semczuk
Tytuł: Wampir z Zagłębia
Wydawnictwo: Znak
Liczba stron: 384


















"Nigdy nie atakowałem swoich ofiar z chęci zysku, tylko napaści te miały podłoże seksualne. Nienawidziłem kobiet i chciałem pokazać światu, że kobieta, jej ciało to nic szczególnego, że można te godność kobiecą zhańbić, zgnoić. Po prostu po śmierci jest kupą kości i mięsa. [...] Ciągle miałem mało krwi. To mordowanie i napadanie było silniejsze od mojego ja, a ponadto wychodziłem przecież do pracy, ale tylko ja wiedziałem jak ta praca naprawdę się przedstawia".

Już w trakcie procesu "Wampira z Zagłębia" wielu jego obserwatorów miało wątpliwości czy na ławie oskarżonych zasiadają właściwi sprawcy. Władze PRL i milicja zrobiły z tej sprawy proces pokazowy. Zdzisław Marchwicki oficjalnie wytypowany na sprawcę na podstawie portretu psychologicznego sprawcy sporządzonego przez milicyjnych specjalistów przy zastosowaniu specjalistycznych technik kryminalistyki. W rzeczywistości został pogrążony przez własną żonę. Semczuk w swojej książce udowadnia, że Marchwicki w tym przypadku sam był ofiarą. Władzom potrzebny był szybki sukces, gdyż jedną z ofiar Wampira była siostrzenica Gierka. Patologiczna rodzina Marchwickich świetnie nadawała się do roli kozła ofiarnego. Sprawa Marchwickiego była kluczowa dla późniejszych awansów milicjantów zajmujących się jej wyjaśnieniem.

Marchwicki był konwojentem kopalni "Siemianowice". Do procesu zebrano 141 tomów akt liczących przeszło 50 000 stron oraz setek dodatkowych dokumentów i dowodów rzeczowych, taśm magnetofonowych, filmowych, zdjęć, szkiców itp. 141 tomów w tamtych czasach było najobszerniejszą dokumentacją w powojennym sądownictwie.

18 kwietnia 1974 roku rozpoczyna się proces Wampira. Proces wyjątkowy. Milicja ścigała go 7 lat. Do jego schwytania przyczyniła się współpraca z wybitnymi naukowcami z wielu dziedzin. W ciągu dwóch dni procesu powstawał wizerunek brutalnego mordercy, działającego z motywów seksualnych. Ofiary atakował znienacka, na bocznych drogach i ścieżkach, pod osłoną ciemności i mgły. Uderzał metalowym prętem w głowę, masakrował zwłoki, zabierał różne przedmioty osobistego użytku. Powstawał obraz człowieka o dwóch twarzach: uprzejmego i uczynnego, zdyscyplinowanego w pracy i awanturnika wobec członków najbliższej rodziny. Pierwszą swoją ofiarę znał. Potem w ciągu 6 lat zabił jeszcze czternaście kobiet, zaś sześć usiłował pozbawić życia. Taką wersję zaprezentowano dziennikarzom na konferencji w marcu 1974 roku, potem konsekwentnie powtarzano ją w prasie.

Tymczasem akta grupy operacyjnej "Anna" - od imienia pierwszej ofiary Wampira - przechowywane w Instytucie Pamięci Narodowej pokazują inną historię śledztwa niż ta opisywana przez dziennikarzy w latach 60 i 70-tych.

"Wampir z Zagłębia" to doskonała książka o jednym z najsłynniejszych seryjnych morderców w Polsce. Szczegółowo opisuje śledztwo i proces. Autor oparł się tu na nieznanych dokumentach z IPN próbując wyjaśnić jedną z największych tajemnic polskiej kryminalistyki. Nie osądza skazanego, jak zrobili to jeszcze przed procesem prokuratura i dziennikarze. Przedstawia swoje wątpliwości i zwraca uwagę na niejasności w całej sprawie. Nie mamy udzielonych ostatecznych odpowiedzi, zmusza czytelnika do przemyśleń. Proces Marchwickiego elektryzował całą Polskę, w lipcu 1975 roku skazano go na śmierć i wyrok wykonano. Szybko pojawiły się pogłoski, że skazano nie tego człowieka. Kryminalistyka przypominała pajęczynę politycznych intryg, plątaninę interesów, w których najważniejszy był dobry wizerunek państwa w oczach obywateli.



Ocena: 10/10
Wampir z Zagłębia [Przemysław Semczuk]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

1 komentarze:

Bookendorfina Izabela Pycio pisze...

Po książkę sięgnę, może jeszcze nie teraz, jednak mam ją na uwadze. :)