Popularne posty

Teraz czytam

Teraz czytam

Wkrótce!

Wkrótce!

Oceny

10/10 - Arcydzieło
9/10 - Rewelacja
8/10 - Bardzo dobra
7/10 - Dobra
6/10 - Niezła
5/10 - Średnia
4/10 - Ujdzie
3/10 - Słaba
2/10 - Bardzo słaba
1/10 - Nieporozumienie

Liczba odwiedzin

Obsługiwane przez usługę Blogger.

Obserwatorzy

niedziela, 18 maja 2014
Autor: Marta Bilewicz
Tytuł: Goniąc cienie
Wydawnictwo: Warszawska Firma Wydawnicza
Liczba stron: 326













Życie nas zaskakuje otwierając przed nami przyszłość. Często nie zdajemy sobie sprawy z tego, że coś ważnego w naszym życiu właśnie się zaczyna. Pozory często mylą w różnych sytuacjach. Bohaterowie książki niejednokrotnie mieli okazję doświadczyć tego, że sytuacja, która z jakichś przyczyn była ważna - kompletnie zaskoczyła. Jest to wynikiem tego, że pozory, lub pozory stwarzane przy różnego rodzaju typów sytuacji życiowych mogą naprawdę niezwykle mocno zaskoczyć. Gdy chodzi o bezpieczeństwo można powiedzieć, że sytuacja staje się nad wyraz inna.

Jednym z bohaterów książki jest Luke, postrzegany jako amant, podrywacz pięknych kobiet, które zostawia po niezobowiązującym romansie. Jest on byłym policjantem prowadzącym agencję detektywistyczną ze swoim przyjacielem Thomasem i jego dziewczyną - Laurą.  Agencja ta prowadzona jest przez nich od ponad 10 lat, toteż przyjaciele bardzo dobrze znają się wzajemnie. Przynajmniej tak im się wydaje. Prowadzą sprawę Greena - złodzieja biżuterii, handlarza narkotykami, człowieka, który z zimną krwią potrafi zabić kobiety i dzieci - jednym słowem typ spod ciemnej gwiazdy. Jak na zawodowych detektywów przystało mają szereg znajomości, kontaktów. Dostają cynk od informatora, że paser z lombardu spotyka się z tajemniczymi mężczyznami, być może także z poszukiwanym przez nich Green`em. Luke i Thomas jadą do lombardu w Cristal Lake, który obserwują z samochodu. Muszą czekać na Greena, chociaż nie wiedzą jak wygląda. Niespodziewanie koło lombardu zauważają Laurę, przez co zmuszeni są wrócić do biura, gdzie Lura tłumaczy się z wizyty przed lombardem. Koleżanka powiedziała jej, że ktoś w tym lombardzie widział obraz namalowany przez Tycjana, który wcześniej zaginął.

Laura uważa, że Luke ciągle traktuje ją jak dziecko, zwracając jej ciągłe uwagi, martwiąc się o nią. Sądzi, że nie ma w jego oczach zaufania. Luke jest typem człowieka lubianego przez ludzi, układa mu się w pracy, wszyscy chętnie mu pomagają. Jest zabójczo przystojny, toteż kobiety nie mogą mu się oprzeć. Tak jak w filmach z Jamesem Bondem - pełno ich wokół niego. Zdarza mu się także od czasu do czasu popaść w melancholię. Lubi pracować z Thomasem, są bardzo zżytymi ze sobą przyjaciółmi.

Tymczasem ktoś zabija właściciela lombardu strzałem w tył głowy, w miejscu jego pracy. Tom zostaje ranny w klatkę piersiową, trafiły go dwie kule - jedna obok drugiej, leży w agonii obok samochodu. Luke w panice zatrzymuje przypadkowo jadący samochód, za kierownicą którego znajduje się kobieta. Z fachem tamuje ona krew wydobywającą się z ciała Toma i proponuje zawiezienie go do jej mieszkania, jak się tłumaczy - jej sąsiad jest lekarzem. Luke zdaje sobie w tym momencie sprawę ze swojej chwilowej bezradności. Powierzył życie swojego przyjaciela ludziom, których kompletnie nie zna.

Jak się okazuje, kobieta, która uratowała Thomasowi życie to piękna Chelsea, dla której stopniowo Luke traci głowę. Odbiera ona tajemnicze telefony od zboczeńca, ale czy na pewno? Kto tak naprawdę do niej dzwoni? Nasz detektyw zaczyna się domyślać, że Chelsea ma coś wspólnego z postrzeleniem Toma, a mimo to zaczyna jej pragnąć jako kobietę, której ciało zmysłowo na niego działa. Pomału sytuacja zaczyna się rozjaśniać - Luke znajduje w jej domu ukryte przejście do innego pokoju, w którym znajdują się zdjęcia zabitego pasera - Rogera Manfielda. Korzystając z okazji, że Chelsea nie ma w domu, przeszukuje tajemniczy pokój. Znajduje komputery i kamery z widokiem na lombard i w tym momencie zastanawia się kim tak naprawdę jest Chelsea. Czy przypadkiem zjawiła się pod lombardem i zaproponowała pomoc? Kim właściwie był Roger Manfield?

W całą tą sytuację jest zamieszana także postać Danielsa, byłego męża Chelsea. I tutaj znów pojawiają się pytania niczym w filmach z Sherlockiem Holmesem - kim jest ów mężczyzna i czy to jego prawdziwe imię? Czy okaże się on mężczyzną poszukiwanym przez detektywów? Co ma z tym wszystkim wspólnego Chelsea?

Akcja nabiera tempa, Luke zostaje uprowadzony przez dwóch mężczyzn przebranych za policjantów. Po krótkim czasie dołącza także do niego Chelsea. Od zleceniodawcy porwania dwójki naszych bohaterów, Luke dostaje propozycję nie do odrzucenia. Ma w Meksyku wykraść brylantowy naszyjnik wart prawie 1 mln dolarów. Zostało mu postawione ultimatum - albo pojedzie i przywiezie naszyjnik. albo Chelsea i on zginą. Jakiego wyboru dokona Luke? Czy uda mu się wyjść cało z opresji i czy będzie sprytniejszy od... no właśnie, od kogo? Kim okaże się jeden z pomocników Greena i czy pomoże on Lukowi i Chelsea wyjść cało z opresji? Czy przyjaciele odnajdą detektywa w Meksyku? Jaką rolę w całej tej historii odgrywa obraz Tycjana? Pozostaje także najważniejsze pytanie, czy drogi Luka i Chelsea połączą się ze sobą i co stało się z jej córką, porwaną przez jej byłego męża pięć lat temu? Czy jeszcze żyje?

Książka Marty Bilewicz bez najmniejszego cienia wątpliwości trzyma czytelnika w napięciu już od pierwszych stron. Autorka umiejętnie trzyma czytelnika w niepewności rozwoju sytuacji stopniowo odsłaniając przed nim kolejne znaczące wątki w całej tej historii, wplątując i opisując aktualne odczucia, przeżycia bohaterów. Czytając książkę miałem wręcz nieodpartą pokusę, aby przeczytać już kolejne rozdziały książki, co było powodem rosnącej we mnie ciekawości, stojącej dosłownie na granicy wytrzymałości. Wymownie także zostało ukazane także zderzenie się dwóch mocnych charakterów - Chelsea, która boi się związku ze względu na obawę na swoje bezpieczeństwo, nie chce odrzucać mężczyzn, oraz Luke`a - uważanego za typowego podrywacza, któremu ciężko znaleźć odpowiednią partię dla siebie, ponadto pewnego siebie, trochę konfliktowego mężczyzny. W sensacyjny klimat książki został także subtelnie, z delikatnym wyczuciem wplątany temat miłości, powiedziałbym także że w miarę rozwoju akcji nabiera on wręcz rodzinnego charakteru. Autorka ponadto posługuje się bogatym słownictwem, szczegółowo opisującym charakter, wygląd, zdarzenia, o których czytamy w książce. Mogę również domniemać, że posiada sporą wiedzę odnośnie historii sztuki. Śledząc wzrokiem końcowe rozdziały książki, wydarzenia odsyłały mnie pamięcią do filmu Juliusza Machulskiego "Vinci"  naprawdę nie spodziewałem się tak efektownego zakończenia książki. Spodziewałem się zupełnie czegoś innego, ale nie wątpliwie autorka mnie pozytywnie zaskoczyła. Pozostaje mi tylko żałować, że przygoda z tą książką szybko się skończyła - nawet się nie obejrzałem, a doszedłem już do końca, choć książka wcale nie jest cienka pod względem stron. Jest to jedna z najlepszych książek napisana przez polskiego autora jaką czytałem do tej pory. Każdy znajdzie tu coś dla siebie, nie mam cienia wątpliwości. Szczerze polecam.


Ocena: 9/10








4 komentarze:

Marta pisze...

Cieszę się, że książka się spodobała :) Bardzo dziękuję za tę recenzję :)

Aga CM pisze...

Jak tylko nadarzy się okazja to przeczytam.

Radosław Kowalski pisze...

Z chęcią zagłębiłbym się w stronicę tej książki! ;)

Dominik Łuszczyński pisze...

Zdaje się, że książka jest naprawdę dobra :)